We wtorek, 6 października, uczniowie klasy 3d zameldowali się ponownie w laboratoriach Wydziału Chemii UJ, by uczestniczyć w zajęciach w ramach patronatu uczelni nad klasą medyczną. I choć minęły zaledwie dwa tygodnie od poprzedniego wyjścia, wiele zdążyło się zmienić: trywialne byłoby powiedzieć, że kalendarzowe lato ustąpiło miejsca jesieni - wobec innych faktów, które zdecydowanie bardziej rzuciły się w oczy: wreszcie dotarliśmy na uniwersytecki kampus bezpośrednim tramwajem, hol Wydziału tętnił życiem - wszak właśnie rozpoczął się rok akademicki, a na stołach w pracowni pojawił się bardzo dziwny sprzęt.
Na jego użycie trzeba było jednak trochę poczekać, gdyż najpierw naszych medyków czekała powtórka z barw, jakie przyjmują wskaźniki kwasowo-zasadowe w różnych roztworach, następnie z obliczania stopnia dysocjacji, a w końcu z procesu hydrolizy oraz reakcji strąceniowych. Nie ma co! Było mnóstwo okazji, aby wykazać się wiedzą albo... cóż, uświadomić sobie pewne jej braki. W końcu nadszedł kulminacyjny moment, czyli pierwsze samodzielne miareczkowanie. I tu właśnie główną rolę odegrał wspomniany już "bardzo dziwny sprzęt" - którym okazała się biureta automatyczna. Dzięki jej zastosowaniu, nasze oznaczanie roztworu zasady sodowej udało się wykonać znacznie szybciej niż gdybyśmy mieli używać tradycyjnej biurety szklanej. Trzeba powiedzieć, że to pierwsze podejście do klasycznej analizy ilościowej wypadło całkiem nieźle. Nie skłamiemy więc, mówiąc, że nasi uczniowie mają rękę do miareczkowania. Zamierzamy więc je powtórzyć!
Dziękujemy pracownikom Wydziału Chemii UJ za kolejne bardzo pouczające zajęcia.