Bonusowy tydzień wakacji

Bonusowy tydzień wakacji

Czy można spędzić pierwszy tydzień nowego roku szkolnego nie w szkole, a – na przykład – w Bielsku-Białej? I to spędzić go nie w duszącym garniturze (pierwszego dnia września), nie wysłuchując po raz kolejny opowieści o wymaganiach edukacyjnych i kryteriach oceniania, nie stresując się planowanymi sprawdzianami i powtórkami maturalnymi?

A zamiast tego – czy można (w tymże Bielsku-Białej) zwiedzać ten tak zaskakująco przepiękny „mały Wiedeń”, uczyć się tkactwa w Starej Fabryce, rozpoznawać klony i buki w dzikiej dolinie Wapienicy, ćwiczyć się w partyzanckiej sztuce tworzenia street-artowych szablonów, relaksować się polegując na łąkach zagubionych w Cygańskim Lesie, wypalać i degustować kawę w profesjonalnej palarni, bawić się fantastycznymi teatralnymi lalkami, dotykać modeli kultowego Małego Fiata tak unikatowych, że kosztujących czterdzieści dwa miliony złotych (!) sztuka, słuchać opowieści o człowieku, który ręcznie przepisał dzieła Władysława Reymonta?...

Można! Warunek jest jeden: trzeba się bardzo dobrze (w porządku: lepiej niż tylko bardzo dobrze) uczyć i nienagannie zachowywać – a wtedy ma się szansę na nagrodę w postaci zaproszenia na prestiżowy, wypasiony (i w całości opłacany przez Szkołę) obóz naukowy. Ten tegoroczny, przygotowany i prowadzony przez panią profesor Paulę Bartecką i pana profesora Przemysława Rojka odbywał się – jak już zostało powiedziane – w Bielsku-Białej. A przyszłoroczny?... To oczywiście najściślej strzeżona tajemnica – a jej rozwikłanie czeka na kolejną dwudziestkę pijarskich prymusów.