Kiedy ostatni raz ktoś tak ci powiedział? I co miał wtedy na myśli? Może nowo odkrytą umiejętność? Talent, który do tej pory pozostał ukryty? Pewnie tak - wszak frazeologizm "mieć coś we krwi" to przejawiać wrodzone zdolności w jakimś kierunku. A gdyby tym razem być dosłownym...? To należałoby zapytać, co tak konkretnie znajduje się w życiodajnym płynie ustrojowym, który, pompowany przez mięsień zwany sercem, nieustannie krąży po naszych organizmach.
Takie właśnie pytanie - o to, co dosłownie mamy we krwi - zostało postawione przed uczniami klasy 3e, gdy w piątek, 20 lutego, wybrali się na Wydział Farmaceutyczny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas zajęć o charakterze laboratoryjnym nasz "medyk" interpretował wyniki morfologii, poznawał różne metody pomiaru hematokrytu - czyli wskaźnika zawartości krwinek czerwonych w całej objętości krwi, obserwował poszczególne rodzaje elementów morfotycznych pod mikroskopem, wykonywał testy płytkowe pozwalające określić grupę krwi pacjenta oraz zgłębiał szczegóły procedury donacji krwi. Ważnym elementem wyjścia był także wykład prof. dr. hab. Aleksandra Mendyka, dzięki któremu nasi uczniowie dowiedzieli się, jak złożoną nauką jest farmacja oraz jakie wymagania stawia się przed studentami Wydziału Farmaceutycznego. Czy ktoś z tej klasy się na to zdecyduje? Czas pokaże...
Dziękujemy wszystkim Prowadzącym za przygotowanie, poświęcony czas i cierpliwe odpowiadanie na nasze wszystkie pytania!