Gdyby tak dobrze się wsłuchać w to, co Zmartwychwstały ma do powiedzenia swoim uczniom – od pierwszego spotkania przy pustym grobie aż po tymczasowe pożegnanie w dniu wniebowstąpienia – to uderza, jak wiele jest w tym uporczywego przygotowywania apostolskich świadków do drogi. A droga ta ma – jak doskonale wiemy – prowadzić „aż po krańce ziemi”, by wszędzie nieść radosne orędzie Zmartwychwstania i wynikające z niego wspaniałe obietnice. I nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to, co już tak mocno wpisało się w tradycję naszego Liceum – czyli organizowanie wielkanocnych spotkań dla samotnych – jest niczym innym niż praktycznym sposobem przeżywania obowiązku uczestniczenia w tym apostolskim niesieniu orędzia wielkanocnej radości.
No bo wiadomo – nasze poświęcenie, życzliwość, czas, praca niekoniecznie muszą wiązać się z doświadczeniem religijnym. Nie muszą – ale tak wyszło, że jednak się wiążą: wszak to właśnie w świetle bijącym z pustego grobu, świetle poranka Wielkiej Niedzieli spotykamy się, by osobom samotnym nieść radość.